...

Na ziemi zdarta sukienka z motyli tkana.
Myślałam, że jeszcze się rusza, obok martwego ciała...
         n.

Pół Roku!!! ITALY !

Minęło wczoraj. 14 000 km włóczęgi, 5 wolontariatów, 50 łóżek i noc pod gwiazdami :-).
A dziś już ITALY !!!
n.

Lyon- Innsbruk- WIEN !!!


Blisko....n.
Po długim postoju życie nabrało przyspieszenia. Od Lyonu jakbym znalazła się na orbicie. Ciągnie mnie z ogromną siłą, choć nie wiem po co. Orbita, przyciąganie, przyspieszenie. Już nie myślisz, nie planujesz...lecisz!

Lyon.

Lyon

W wielkim pośpiechu. Na zewnątrz pochmurno. W hostelu, zbyt hucznie.
Z lekkim uczuciem przesytu.  n.

Nicea, Cannes, Lyon


W wielkim skrócie tymczasem i jadę dalej.....
To odpowiedni miesiąc na wakacje...od podróży. Gdy cała Europa rusza , lepiej przeczekać .n.

FRANCE !!! Montpellier


Zmiana klimatu. Lato też może się znudzić. Zwłaszcza, gdy trwa pół roku...Ucieszył mnie widok zielonych drzew i rzeki pełne wody. Zimą chcę zobaczyć....zimę:-). Stęskniłam się za śniegiem? Ale...kto wie... n.

Barcelona c.d.























BARCELONA


Barcelonę trzeba przejść z zadartym nosem, żeby nie przegapić niczego. Tam każda kamienica prosi o fotografię. Nie wystarczy aparatu :-). Panowie architekci urządzili wyścig. Kto piękniej, kto lepiej, kto bardziej pomysłowy. Królestwo modernizmu ale KRÓL jest JEDEN!!!. n.

Niteczka, pętelka, supełek, BARCELONA !!!

Barcelona

Niteczka, pętelka, supełek, BARCELONA !!!
Wspomnienia zamknięte w pętelkowej czasoprzestrzeni. Tu był pierwszy przystanek. 156 dni. xxxx km. drogi. Ścieżki jak koronki tkane na mojej mapie. Stopą odciskane wzory. Myśli...zaplątane.n.

Zaragoza


Wystarczy godzina na wszystko. Nie znalazłam rękopisu ;-). n.

Valencia- koniecznie nocą.

Najpiękniejsza jest nocą. Mój aparat tego nie zobaczył :-(. Zachwyciła mnie nowoczesnością. Konstrukcje, światła, rzeźby...
Zabytki, tak , też ale...czułam już lekki przesyt. Wystarczy mi hiszpańskich koronek. Poszukam nowych wrażeń.n.












Woman :-)












Valencia.

w drogę...

To był wyjątkowo dłuuugi wolontariat. Między górami a morzem szybko mijał czas. O minionych tygodniach opowiem wkrótce. A jutro ruszam w drogę....kolejny raz. Szósty miesiąc mojej podróży. Już czas, już czas...n.


Prawdziwa Fiesta- Tollos.

Z dala od tłumu, nie pod turystów. 3 dni imprezy. Zabawa do rana. Zanim zamkniesz do snu oczy, obudzi cię orkiestra dęta pod oknami :-D. Hiszpański temperament? Nic podobnego. Zaczyna się podobnie jak u nas. Przywieźli DJ-a, uliczna dyskoteka.Nieźle grają. Nikt się nie ruszy dopóki nie będzie sponiewierany. Loża szyderców.Młodzi pokątnie spijają procenty w tanich butelkach.
Drugiego dnia wspólne ucztowanie. Bębny i puzony grają przeboje ABBY i wszyscy śpiewają.
Modlą się jakoś radośniej. Może ich Bóg jest bardziej łaskawy ;-).
Piją i" palą" całe wioski, starzy i młodzi. Nie tylko od święta. n.